Fajny film wczoraj widzialem
: niedziela 24 lut 2019, 12:14
…..no wlasnie….
Czy aby na pewno?
Film „Grawitacja” się nazywa.
Z Sandra Bullock i Clooneyem.
Science fiction mialo to byc.
Czy bylo?
Nie wiem.
Dosc niemozliwa peregrynacja pani Bullock jako astronautki najpierw z
Rozwalonego przez szczatki ruskiego sputnika wahadłowca.
Nikt nie ocalal oprocz Bullock i Clooneya.
Nastepnie Clooney ciagnie Sandre na sznurku do bazy kosmicznej.
Miedzynarodowej chyba.
Proba zlapania się i zahaczenia o stacje ma tylko 50% powodzenia.
Clooney odlatuje w kosmos, Sandra zostaje.
Lazi po stacji i podpala ja.
Zwiewa do awaryjnego Sojuza.
Tu napadaja ja, obleciawszy globus dookoła szczatki sputnika.
Cudem udaje się jej narowistego Sojuza opanowac.
Ale ladowac nim nie można, bo spadochron ma uszkodzony.
Pokuglowawszy, pogadawszy z duchem Clooneya jedzie kawałkiem
Sojuza do chinskiej stacji kosmicznej.
Pustej zreszta.
Stacja wchodzi w atmosfere.
Sandra przedostaje się do ladownika.
Cudem naciska właściwe, choc oznaczone krzaczkami guziki.
Laduje w wodzie, omalze nie tonac.
Wylazi na brzeg tylko w malowniczo opinających tylek spodenkach gimnastycznych.
Pardon, w koszulce także.
Koniec filmu.
Summa:
Fajne efekty.
I tyle.
Fabulka prosciutka i prymitywna.
W sam raz dla usmanskich prostakow.
Czy aby na pewno?
Film „Grawitacja” się nazywa.
Z Sandra Bullock i Clooneyem.
Science fiction mialo to byc.
Czy bylo?
Nie wiem.
Dosc niemozliwa peregrynacja pani Bullock jako astronautki najpierw z
Rozwalonego przez szczatki ruskiego sputnika wahadłowca.
Nikt nie ocalal oprocz Bullock i Clooneya.
Nastepnie Clooney ciagnie Sandre na sznurku do bazy kosmicznej.
Miedzynarodowej chyba.
Proba zlapania się i zahaczenia o stacje ma tylko 50% powodzenia.
Clooney odlatuje w kosmos, Sandra zostaje.
Lazi po stacji i podpala ja.
Zwiewa do awaryjnego Sojuza.
Tu napadaja ja, obleciawszy globus dookoła szczatki sputnika.
Cudem udaje się jej narowistego Sojuza opanowac.
Ale ladowac nim nie można, bo spadochron ma uszkodzony.
Pokuglowawszy, pogadawszy z duchem Clooneya jedzie kawałkiem
Sojuza do chinskiej stacji kosmicznej.
Pustej zreszta.
Stacja wchodzi w atmosfere.
Sandra przedostaje się do ladownika.
Cudem naciska właściwe, choc oznaczone krzaczkami guziki.
Laduje w wodzie, omalze nie tonac.
Wylazi na brzeg tylko w malowniczo opinających tylek spodenkach gimnastycznych.
Pardon, w koszulce także.
Koniec filmu.
Summa:
Fajne efekty.
I tyle.
Fabulka prosciutka i prymitywna.
W sam raz dla usmanskich prostakow.