Strona 1 z 4

Ide ostrzyc saperke

: poniedziałek 06 lip 2020, 18:41
autor: gugu77
Kolega Ciekawy napisal był temat o II wojnie……..

Temat II wojny od polskiej strony to ciag egzotycznych sojuszow i ustawicznych zdrad.
Sojusze :
Z Anglia
Z Francja.

Z Brytolami – sliska sprawa…
Angole po I wojnie robili wszystko, by Polska powstala mozliwie jak najslabsza.
Vide – slynna linia Curzona, która po II wojnie weszla w życie (Jalta, Poczdam)

Po Wersalu nie ufalbym Angolom.
Sojusze z bylymi zaborcami w gre nie wchodzily.

Moze tylko takie egzotyczne sojusze były do uzyskania?
Nie wiem.
Co do Zabojadow, wzielismy pozory sily za sile realna.
Francuzi, po traumie I wojny w ogole bic się nie chcieli.
Nie tylko o siebie, a co dopiero o innych.
Podsumowujac, z perspektywy lat, te traktaty moglismy w slawojce na gwozdziu powiesic.
A tu jeszcze w sierpniu 39 Ribbentrop ze Stalinem dogadali się w sprawie rozbioru Polski.
To nasze nieszczesne polozenie.
Atakowani z dwoch stron nie mielismy szans.
My, w przeciwienstwie do Zabojadow wobec miazdzacej przewagi liczebnej i technicznej
wykazywalismy wole walki przynajmniej.
Zabojady już na początku niemieckiego ataku mysleli o poddaniu.
Angole na wstecznym biegu patrzyli jak tu czmychnac przez kanal.
W 1939, na Wysokim Zamku masa naszych oficerow palnela sobie w leb.
Potem był Katyn, Miednoje etc.
W 1941 Niemcy zaatakowali ZSRR
Po jakichs 2 latach, Stalin powyciagal z gulagow polskie niedobitki.
Andersa, Berlinga, innych
Kazali im tworzyc polskie wojsko.
Posciagano tysiace Polakow z gulagow.
Nagle z wrogow stalismy się ‘’sojusznikami,,
Anders zrobil z nich wojsko i zwial z nimi do Persji.
Jest legenda, ze umowili się z Berlingiem, ze zbierze do kupy tych co nie zdazyli
i zrobi z nich wojsko.
W slynnej bitwie pod Lenino, gdzie I dywizja atakujac, poniosla ogromne straty,
wcale spora liczba, trzezwo myslacych polskich zolnierzy zdezerterowala…
Potem była Persja, Palestyna, Egipt, gdzie Niemcy zlosliwie mowili
o ‘’polskich turystach,,
Kampania wloska, Monte Cassino, Bolonia…
A potem była Jalta…

W przepieknym krymskim miescie Jalta, handlarze Churchill i Roosevelt
Przehandlowali ci nie swoje Kobie.
Byli jeszcze chlopcy w czarnych beretach, general Maczek, Maczuga, Breda,
Wilhelmshavem….
Piekne bojowe karty…
No i co, k..wa z tego???
Byla parada zwyciestwa w Londynie.
Paradowali jacys burnusiarze, czarnuchy, kolaboranci z Francji.
Dla Polakow, 4 armii na zachodzie, miejsca nie było.
Bo by się wujaszek Joe pogniewal…

Mowi się – historia magistra vitae.
Aktualnie, owczesni zdrajcy lasza się do nas.
NATO, pkt 5 traktatu…
Warte tyle co szajstasma.
Przyjmijcie do wiadomosci, ze nikt nie będzie nastawial lba za jakichs tam Polaczkow.
5 tysiecy usmanskich zolniezy jest u nas.
Placimy slono za ich pobyt.
Jakis Fort Trump naszym zdrajcom się marzy.
(a Donio Trampek o nim zapomnial he he!!!)
A jest przeciez tak, ze dzisiaj to wojsko jest, jutro go nie ma.
Usmanom nawet nie chcialo się tych ichnich bradleyow przemalowac z postynnego
koloru na nasz, europejski.
To również swiadczy o tymczasowosci ich pobytu u nas.
Poza tym coz to jest 5000 gemajnow, roproszonych dodatkowo, po kraju.
Cuzamen to nieduza brygada jest.
Pieprza o jakiejs batalionowej grupie bojowej…
Batalion to jest 1000 wojakow.
Zaiste, wielka to sila.

Podsumowujac, zamiast wydawac miliardy za iluzoryczne ,,bezpieczenstwo,,
Lepiej może by było inwestowac we wlasna sile bojowa.
Tu na przeszkodzie mamy MON pelny sabotazystow i agentow wplywu,
który skutecznie uwali kazda rozsadna koncepcje obronna.

PS.
Co do mnie, ide ostrzyc saperke...

Re: Ide ostrzyc saperke

: poniedziałek 06 lip 2020, 20:23
autor: zerocin
Uważam, że źle podchodzisz do tematu. Sojusze i układy to jest jedna sprawa, ale nie zawieszona w powietrzu. Zależą one od czynników zewnętrznych, w tym przypadku - mówiąc ogólnie - od zmieniającej się sytuacji na kontynencie. W międzywojennym dwudziestoleciu podstawowym sposobem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa były umowy dwustronne, tak zwane "pakty o nieagresji". Takie to były czasy, wszyscy tak postępowali. Nikt wtedy jeszcze o systemach bezpieczeństwa zbiorowego, układach wielopaństwowych, nie myślał. Dopiero kiedy to się nie sprawdziło, po doświadczeniach II wojny, mądrzy politycy zaczęli poszukiwać innych form zapewnienia bezpieczeństwa.

Dlatego, kiedy mówimy o przedwojennych sojuszach z Anglią i Francją, musimy widzieć je we właściwym kontekście. To nie te sojusze miały gwarantować nam bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo miały nam gwarantować "pakty o nieagresji" podpisane zarówno z Niemcami, jak i ZSRR. To jest kwestia kluczowa. Polska nie została starta z mapy Europy dlatego, że sojusze zawiodły, ale dlatego, że stała się przedmiotem wspólnej agresji z dwóch stron - kto wie, może z jednym agresorem jakoś byśmy sobie poradzili, wielokrotnie w historii nam się to udawało. Szwedzi też zajęli większość terytorium, też mieli zdecydowanie lepszą armię, ale jednak po pewnym czasie mądre sojusze zawarte przez Jana Kazimierza spowodowały, że jego brat musiał się z Rzeczpospolitej ewakuować.

Sojusze dotyczyły pozycji krajów na arenie międzynarodowej i wzajemnej pomocy w przypadku agresji przeciwko którejś ze stron umowy. Nie precyzowały one jednak skali pomocy. Z pewnością Francuzi dali ciała, mogli i powinni zrobić więcej. Mieli środki, silną i dobrze wyposażoną nowoczesną armię. Nie mieli jednak mądrych dowódców. Obawiam się, że z kimś takim jak Gamelin to nawet, gdyby weszli do Zagłębia Ruhry i spotkali się z Mansteinem posiadającym do dyspozycji kilka dywizji, ten by ich i tak rozniósł. Rzeczywiście Francuzi po doświadczeniach I wojny, w której ponieśli największe straty ze wszystkich uczestników konfliktu, nie chcieli walczyć za Gdańsk. Cóż, przyszło im potem walczyć za Paryż i przeżyć gorycz straszliwej i upokarzającej klęski. Inaczej rzecz ma się z Anglią. Anglicy w 1939 r. nie mieli jak realnie nam pomóc. Do dyspozycji mieli tylko w miarę nowoczesną flotę, lotnictwo dopiero było w fazie modernizacji (bombowce Lancaster RAF dostał do użytku dopiero w roku 1942), armii lądowej nie mieli praktycznie wcale. Musieli się do wojny przygotować, potrzebowali czasu. Mimo to w skrajnie niekorzystnej sytuacji, po klęsce Francji w połowie 1940 r., nie wycofali się wojny. A mogli to spokojnie zrobić. Hitler nie chciał z nimi wojować, gotowy był zostawić im oceany i kolonie i zająć się zagospodarowywaniem podbitego kontynentu. Złożył Churchillowi stosowne propozycje, ten jednak je odrzucił mówiąc słynne słowa: "będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lądowiskach, będziemy walczyć na polach i na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach, nigdy się nie poddamy." Ostatecznie Anglia znalazła się w klubie zwycięzców, ale jak ogromny koszt za to zwycięstwo zapłaciła... Imperium upadło.

Odnośnie londyńskiej defilady zwycięstwa istnieje kilka ważnych przekłamań. Przede wszystkim Polacy zostali na nią zaproszeni, a często powtarza się kłamliwie, że takiego zaproszenia nie było. Było. Oficjalne zaproszenie zostało wysłane do Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, na czele którego stał Edward Osóbka-Morawski (który komunistą nie był). Zaproszenie skierowano zarówno do żołnierzy walczących na zachodzie, jak i na wschodzie. Brytyjczycy nie mogli wysłać tego zaproszenia w inne ręce, bowiem jeszcze przed końcem wojny TRJN uznany został przez wszystkich możnych ówczesnego świata za jedyną legalną władzę w Polsce, a 6 sierpnia 1945 r. Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj została rozwiązana. Nie mieli alternatywy. Drugie przekłamanie, a może tylko nieporozumienie, dotyczyło polskich lotników. Osobne, specjalne zaproszenie zostało wysłane do pilotów Dywizjonu 303, co w założeniu miało być wyróżnieniem tej grupy jako walczącej wspólnie z RAF w obronie Anglii. Polscy piloci odmówili udziału w paradzie ponieważ podobnych zaproszeń nie dostały inne formacje. Nie wiedzieli oni jednak, że specjalne zaproszenie skierowane do nich nie było regułą, a organizatorzy zakładali, że reszta Polaków pójdzie razem.

Kończąc ten wątek zwracam jeszcze uwagę, że niedaleko Northolt, gdzie stacjonował Dywizjon 303, w 1948 odsłonięto pomnik upamiętniający polskich lotników, którzy brali udział w Bitwie o Anglię - i nie tylko. Po sąsiedzku znajduje się Polski Cmentarz Wojenny, na którym spoczywają ci, którzy zginęli w czasie wojny. Owi "niewdzięczni" Anglicy przekazali ziemię na ten monument w dzierżawę na 999 lat, a roczny czynsz wycenili - na swój humorystyczny sposób - jako wartość ziarenka pieprzu.

Re: Ide ostrzyc saperke

: poniedziałek 06 lip 2020, 20:52
autor: krat1
gugu77 pisze: poniedziałek 06 lip 2020, 18:41 [...]
PS.
Co do mnie, ide ostrzyc saperke...
W razie co... pamiętaj! Nogami do grzyba i czołganiem na najbliższy cmentarz. :-)

Re: Ide ostrzyc saperke

: poniedziałek 06 lip 2020, 21:42
autor: gugu77
krat1 pisze: poniedziałek 06 lip 2020, 20:52
gugu77 pisze: poniedziałek 06 lip 2020, 18:41 [...]
PS.
Co do mnie, ide ostrzyc saperke...
W razie co... pamiętaj! Nogami do grzyba i czołganiem na najbliższy cmentarz. :-)
Gdzies czytalem, ze w Hiroszimie, najmniejsze obrazenia(oparzenia) mieli ludzie ubrani na zolto.
Czy to legenda jest, czy prawda, pewien nie jestem.
Jedynym pewnym punktem jest tu cmentarz....
Polecam lekture ksiazki Jacka Sawaszkiewicza pt. ''Stan zagrozenia''(Wydawnictwo Poznanskie)
Jest to opis, minuta po minucie przebiegu eksplozji jadrowej.
Ubrany w powiesciowe szaty....

Re: Ide ostrzyc saperke

: wtorek 07 lip 2020, 01:45
autor: gugu77
zerocin pisze: poniedziałek 06 lip 2020, 20:23 Uważam, że źle podchodzisz do tematu. Sojusze i układy to jest jedna sprawa, ale nie zawieszona w powietrzu. Zależą one od czynników zewnętrznych, w tym przypadku - mówiąc ogólnie - od zmieniającej się sytuacji na kontynencie. W międzywojennym dwudziestoleciu podstawowym sposobem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa były umowy dwustronne, tak zwane "pakty o nieagresji". Takie to były czasy, wszyscy tak postępowali. Nikt wtedy jeszcze o systemach bezpieczeństwa zbiorowego, układach wielopaństwowych, nie myślał. Dopiero kiedy to się nie sprawdziło, po doświadczeniach II wojny, mądrzy politycy zaczęli poszukiwać innych form zapewnienia bezpieczeństwa.

Dlatego, kiedy mówimy o przedwojennych sojuszach z Anglią i Francją, musimy widzieć je we właściwym kontekście. To nie te sojusze miały gwarantować nam bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo miały nam gwarantować "pakty o nieagresji" podpisane zarówno z Niemcami, jak i ZSRR. To jest kwestia kluczowa. Polska nie została starta z mapy Europy dlatego, że sojusze zawiodły, ale dlatego, że stała się przedmiotem wspólnej agresji z dwóch stron - kto wie, może z jednym agresorem jakoś byśmy sobie poradzili, wielokrotnie w historii nam się to udawało. Szwedzi też zajęli większość terytorium, też mieli zdecydowanie lepszą armię, ale jednak po pewnym czasie mądre sojusze zawarte przez Jana Kazimierza spowodowały, że jego brat musiał się z Rzeczpospolitej ewakuować.

Sojusze dotyczyły pozycji krajów na arenie międzynarodowej i wzajemnej pomocy w przypadku agresji przeciwko którejś ze stron umowy. Nie precyzowały one jednak skali pomocy. Z pewnością Francuzi dali ciała, mogli i powinni zrobić więcej. Mieli środki, silną i dobrze wyposażoną nowoczesną armię. Nie mieli jednak mądrych dowódców. Obawiam się, że z kimś takim jak Gamelin to nawet, gdyby weszli do Zagłębia Ruhry i spotkali się z Mansteinem posiadającym do dyspozycji kilka dywizji, ten by ich i tak rozniósł. Rzeczywiście Francuzi po doświadczeniach I wojny, w której ponieśli największe straty ze wszystkich uczestników konfliktu, nie chcieli walczyć za Gdańsk. Cóż, przyszło im potem walczyć za Paryż i przeżyć gorycz straszliwej i upokarzającej klęski. Inaczej rzecz ma się z Anglią. Anglicy w 1939 r. nie mieli jak realnie nam pomóc. Do dyspozycji mieli tylko w miarę nowoczesną flotę, lotnictwo dopiero było w fazie modernizacji (bombowce Lancaster RAF dostał do użytku dopiero w roku 1942), armii lądowej nie mieli praktycznie wcale. Musieli się do wojny przygotować, potrzebowali czasu. Mimo to w skrajnie niekorzystnej sytuacji, po klęsce Francji w połowie 1940 r., nie wycofali się wojny. A mogli to spokojnie zrobić. Hitler nie chciał z nimi wojować, gotowy był zostawić im oceany i kolonie i zająć się zagospodarowywaniem podbitego kontynentu. Złożył Churchillowi stosowne propozycje, ten jednak je odrzucił mówiąc słynne słowa: "będziemy walczyć na plażach, będziemy walczyć na lądowiskach, będziemy walczyć na polach i na ulicach, będziemy walczyć na wzgórzach, nigdy się nie poddamy." Ostatecznie Anglia znalazła się w klubie zwycięzców, ale jak ogromny koszt za to zwycięstwo zapłaciła... Imperium upadło.

Odnośnie londyńskiej defilady zwycięstwa istnieje kilka ważnych przekłamań. Przede wszystkim Polacy zostali na nią zaproszeni, a często powtarza się kłamliwie, że takiego zaproszenia nie było. Było. Oficjalne zaproszenie zostało wysłane do Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej, na czele którego stał Edward Osóbka-Morawski (który komunistą nie był). Zaproszenie skierowano zarówno do żołnierzy walczących na zachodzie, jak i na wschodzie. Brytyjczycy nie mogli wysłać tego zaproszenia w inne ręce, bowiem jeszcze przed końcem wojny TRJN uznany został przez wszystkich możnych ówczesnego świata za jedyną legalną władzę w Polsce, a 6 sierpnia 1945 r. Delegatura Sił Zbrojnych na Kraj została rozwiązana. Nie mieli alternatywy. Drugie przekłamanie, a może tylko nieporozumienie, dotyczyło polskich lotników. Osobne, specjalne zaproszenie zostało wysłane do pilotów Dywizjonu 303, co w założeniu miało być wyróżnieniem tej grupy jako walczącej wspólnie z RAF w obronie Anglii. Polscy piloci odmówili udziału w paradzie ponieważ podobnych zaproszeń nie dostały inne formacje. Nie wiedzieli oni jednak, że specjalne zaproszenie skierowane do nich nie było regułą, a organizatorzy zakładali, że reszta Polaków pójdzie razem.

Kończąc ten wątek zwracam jeszcze uwagę, że niedaleko Northolt, gdzie stacjonował Dywizjon 303, w 1948 odsłonięto pomnik upamiętniający polskich lotników, którzy brali udział w Bitwie o Anglię - i nie tylko. Po sąsiedzku znajduje się Polski Cmentarz Wojenny, na którym spoczywają ci, którzy zginęli w czasie wojny. Owi "niewdzięczni" Anglicy przekazali ziemię na ten monument w dzierżawę na 999 lat, a roczny czynsz wycenili - na swój humorystyczny sposób - jako wartość ziarenka pieprzu.
Bede upieral sie przy swoim.
Pomiedzy ''sojuszami''a paktami o nieagresji trzeba by postawic znak rownosci.
Jedne i drugie byly funta klakow warte.
Wrzesien 1939 roku powiedzial ''sprawdzam''
I wyszlo co wyszlo.
Co do parady, nalezalo by moze wspomniec o atmosferze, jaka stworzyli Angole Polakom, zabierajac im pieniadze i szantazem naklaniajac
do emigracji.
(Taki kwiatek czechoslowacki...
Czechoslowaccy piloci, ktorych bylo w porownaniu do polskich niewielu, wrocilo do domu na angielskich samolotach.)
Ciekawostka taka...

Poszedlbys na ta ''parade''?

Wiekszosc naszych nie miala po Jalcie dokad wracac.
Polak zrobil swoje i niech spada na drzewo.
Tanio wyszlo Angolom fundowanie tego cmentarza.

A polskie zloto, co lezalo sobie w Kanadzie.
Dostalismy je z powrotem, jak Angole potracili sobie za uzywanie angielskiego sprzetu w wojnie z Hitlerem.
A przeciez bylismy ''sojusznikami'', no nie?
Walczylismy ''ramie w ramie''
Jak bronilismy nieba w roku 1940, bylismy bohaterami.
A potem co?
Urbanowiczowi zaproponowano stanowisko w RAF-ie
A reszta?
Poszla na poniewierke.
Wystarczy przesledzic los Jana Zumbacha...
A Skalski, Tatar, Kuropieska...
I wielu innych, co niefrasobliwie wrocili do kraju?
A wujek mojej mamy - kampania wrzesniowa/Sybir/Anders/Cassino/Legia Cudzoziemska - Algieria, Indochiny/marynarka handlowa.
Wrocil do kraju w latach 60 XX wieku...
Biorac pod uwage powyzsze nie ufam Angolom, Francuzom, Usmanom
Aktualnie jestesmy w bardzo podobnej sytuacji.
Tyle ze nasza obecna armia jest zalosnie slaba w porownaniu do wojska z 1939 roku.

Re: Ide ostrzyc saperke

: wtorek 07 lip 2020, 17:27
autor: zerocin
Żeby uczciwie dyskutować o historii musi być zgoda odnośnie konkretnych faktów. Fakty można różnie interpretować, ale nie należy im zaprzeczać.

I tak faktem jest, że komunistyczna propaganda przez całe swoje istnienie twierdziła, że nigdy żadnego zaproszenia do udziału w londyńskiej paradzie ze strony Anglików nie było. Wiemy, że zaproszenie było, zatem propaganda ta kłamała. Co więcej - wykorzystywała to kłamstwo do swoich celów. Głosiła: "patrzcie! Widzicie?! Zdradzili was we wrześniu 1939, potem walczyliście dla nich i przelewaliście krew, a oni o was już zapomnieli! Nawet na defiladę was nie zaprosili!" I nie miało już znaczenia, że kraj zapraszający wszedł w wojnę z Hitlerem tylko i wyłącznie z naszego powodu. Różne takie ciekawskie do dziś pozostają pod wpływem tej propagandy.

Pamiętać też należy, że zgodnie z układami jałtańsko-poczdamskimi w Polsce miały się odbyć wolne wybory, w wyniku których TRJN miał przekazać władzę wyłonionej w ich wyniku nowej reprezentacji politycznej. Takie były ustalenia. Wybory te zgodnie z podpisanym traktatem miały się odbyć jak najprędzej, w pierwszym możliwym terminie. Sami komuniści zapowiadali, że odbędą się jeszcze w roku 1945. Odbyły się dopiero w roku 1947, dlaczego? Dlatego, że proradziecka władza nie mogła sobie poradzić z przeciwnikami politycznymi, którzy byli spadkobiercami AK. Potrzebowała ona czasu, by zapewnić sobie przekonujące "zwycięstwo".

Teraz zagadka - ile razy komunistyczni władcy Polski byli w Northolt z oficjalną wizytą? Ile razy złożyli kwiaty pod pomnikiem i oddali cześć pamięci swoich rodaków?

Biorąc pod uwagę powyższe bardziej jestem skłonny dziś zaufać Amerykanom, Anglikom, nawet Niemcom - oni przeszli głęboki proces denazyfikacji - niż niektórym Polakom. Tym zwłaszcza, którzy teraz z zadziwiającym uwielbieniem wspominają PRL i Stalina, a w polityce ciągną nas na wschód.

Re: Ide ostrzyc saperke

: niedziela 19 lip 2020, 07:39
autor: gugu77
zerocin pisze: wtorek 07 lip 2020, 17:27 Żeby uczciwie dyskutować o historii musi być zgoda odnośnie konkretnych faktów. Fakty można różnie interpretować, ale nie należy im zaprzeczać.

I tak faktem jest, że komunistyczna propaganda przez całe swoje istnienie twierdziła, że nigdy żadnego zaproszenia do udziału w londyńskiej paradzie ze strony Anglików nie było. Wiemy, że zaproszenie było, zatem propaganda ta kłamała. Co więcej - wykorzystywała to kłamstwo do swoich celów. Głosiła: "patrzcie! Widzicie?! Zdradzili was we wrześniu 1939, potem walczyliście dla nich i przelewaliście krew, a oni o was już zapomnieli! Nawet na defiladę was nie zaprosili!" I nie miało już znaczenia, że kraj zapraszający wszedł w wojnę z Hitlerem tylko i wyłącznie z naszego powodu. Różne takie ciekawskie do dziś pozostają pod wpływem tej propagandy.

Pamiętać też należy, że zgodnie z układami jałtańsko-poczdamskimi w Polsce miały się odbyć wolne wybory, w wyniku których TRJN miał przekazać władzę wyłonionej w ich wyniku nowej reprezentacji politycznej. Takie były ustalenia. Wybory te zgodnie z podpisanym traktatem miały się odbyć jak najprędzej, w pierwszym możliwym terminie. Sami komuniści zapowiadali, że odbędą się jeszcze w roku 1945. Odbyły się dopiero w roku 1947, dlaczego? Dlatego, że proradziecka władza nie mogła sobie poradzić z przeciwnikami politycznymi, którzy byli spadkobiercami AK. Potrzebowała ona czasu, by zapewnić sobie przekonujące "zwycięstwo".

Teraz zagadka - ile razy komunistyczni władcy Polski byli w Northolt z oficjalną wizytą? Ile razy złożyli kwiaty pod pomnikiem i oddali cześć pamięci swoich rodaków?

Biorąc pod uwagę powyższe bardziej jestem skłonny dziś zaufać Amerykanom, Anglikom, nawet Niemcom - oni przeszli głęboki proces denazyfikacji - niż niektórym Polakom. Tym zwłaszcza, którzy teraz z zadziwiającym uwielbieniem wspominają PRL i Stalina, a w polityce ciągną nas na wschód.
Inaczej...
Pomni historycznych doswiadczen, powinnismy budowac wlasna sile obronna.
A nie wisiec u klamki kolejnego pana.
Zebraka kazdy kopnie z pogarda w dupe.
Silnemu kazdy pomoze.
A to, co sie dzieje w MON, jest niczym innym jak sabotazem, lub dzialaniem agentow wplywu.
Sa na to setki przykladow.
Komus zalezy, by Polska byla slaba?
Komu zalezy?
Oto pytanie za dyszke....
Poznajac odpowiedz, moglibysmy baardzo sie zdziwic...

Re: Ide ostrzyc saperke

: niedziela 19 lip 2020, 08:36
autor: zerocin
No toż budowaliśmy sobie własną siłę obronną w międzywojennym dwudziestoleciu i co nam z tego przyszło? Jeszcze w 1934 r. Piłsudski mógł pogrozić Hitlerowi zajęciem Gdańska przez polskie wojsko i ten ustępował. Co pięć lat później Polska mogła mu przeciwstawić?

A może mieliśmy zbroić się jak ZSRR, gdzie armia miał całkowity priorytet? Nie patrząc na koszty ludzkie i poziom ich życia?

A potem co? Jaką siłę, nawet maksymalnie możliwą do zbudowania, możemy przeciwstawić takiej Rosji? Mamy odejmować sobie chleba od ust po to tylko, znowu polec z "honorem"?

Re: Ide ostrzyc saperke

: niedziela 19 lip 2020, 09:01
autor: cogito13
zerocin pisze: niedziela 19 lip 2020, 08:36 No toż budowaliśmy sobie własną siłę obronną w międzywojennym dwudziestoleciu i co nam z tego przyszło?
A przypadkiem to nie jest tak, że zaufaliśmy sojuszom. Pewni, że w razie czego przyjdą z odsieczą. Teraz sytuacja (sojuszy ) robi się diablo podobna.

Re: Ide ostrzyc saperke

: niedziela 19 lip 2020, 09:32
autor: zerocin
cogito13 pisze: niedziela 19 lip 2020, 09:01
zerocin pisze: niedziela 19 lip 2020, 08:36 No toż budowaliśmy sobie własną siłę obronną w międzywojennym dwudziestoleciu i co nam z tego przyszło?
A przypadkiem to nie jest tak, że zaufaliśmy sojuszom. Pewni, że w razie czego przyjdą z odsieczą. Teraz sytuacja (sojuszy ) robi się diablo podobna.
Napisałem o tym parę postów wyżej. Takie wtedy były czasy, że nie było zbiorowego systemu bezpieczeństwa. Podstawą jego budowy były układy dwustronne, określane wtedy jako "pakty o nieagresji". Sojusze natomiast miały wzmacniać pozycję geopolityczną.

Trzeba na to patrzeć oczami ludzi, którzy wtedy żyli i nie wiedzieli jak to wszystko działać będzie w praktyce. Nie posiadali wiedzy, którą mamy my. Mogli się tylko opierać na doświadczeniach historycznych - na przykład na czasie potopu szwedzkiego. Wtedy też niemal cała Rzeczpospolita została zajęta przez obce wojska i dopiero po dwóch latach mądre sojusze Jana Kazimierza zaczęły przynosić efekty - ostatecznie rozpaliła się wojna w Danii i Karol Gustaw musiał się wycofać.