Ukrywana historia spod „patriotycznego” dywaniku
: poniedziałek 02 wrz 2019, 11:17
Bez najmniejszej wątpliwości należy się ojczyźniana i ludzka pamięć o ofiarach wojennej zbrodni. Jednak ponad grobami uniósł się przesadnie wypolerowany przekaz ideowo - „patriotyczny”.
Z niezwykłym patosem, celebracją i potokiem patriotycznych słów obchodziliśmy rocznicę 1 IX 1939 roku napaści dwóch bandytów na Polskę. Od lat malujemy obraz bohaterskiej, niezłomnej, nieskazitelnej ojczyzny pożeranej przez bestie.Łza się w oku kręci. Ostatnio nawet Trumpa do tego płaczu chciano włączyć, ale się wykręcił.
Stworzony został niestety wielce fałszywy dwubiegunowy mitologiczny obraz historii. Z jednej strony okupant naprawdę straszny, okrutny, zbrodniczy , z drugiej niewinna, szlachetna, błogosławiona, bohaterska „Bog, honor , ojczyzna” ofiara broniąca się modlitwą i pieśnią.
Tymczasem po niemieckiej napaści na Polskę dla 12 % obywateli polskich wyrastał gdzieś z najczarniejszych pokładów antyludzkiej natury wróg nr 3 – fanatyczny,ciemny, straszny, upiorny, potwór - sąsiad zza między.
Gadzinowa propaganda nazistowska z premedytacją głosiła na okupowanej ziemi polskiej, że Żydzi to śmieci, parchy, pasożyty, szczury. Goebbels wiedział , że z łatwością trafi do antysemickiej duszy pielęgnowanej i gloryfikowanej od wieków Polaka – antyżydowskiego paranoika z żydowskim przecie rodowodem swojej religii. Natychmiast znaleźli się amatorzy łatwego „legalnego” zarobku. Wśród obywateli polskich żydowskiego pochodzenia zapanowała złowieszcza trwoga. Bardzo trudno było określić, co komu w „duszy” gra. Kto jest prawym, przyjaznym Polakiem, a kto jest draniem.
Zaczęto denuncjować Żydów. Apetyty jednak rosły. Przed donosami jeszcze był zyskowny szantaż, potem kradzieże w biały dzień, które właściwie były dzikim rabunkiem żydowskiego mienia, by ostatecznie przerodzić się w motywowaną ideologicznie ludobójczą zbrodnię, np. w znane już powszechnie Jedwabne. Tym bardziej haniebne, że działo się to nierzadko bez obecności i bezpośredniej zachęty okupanta
„Łapanie i mordowanie „szczurów” stało się nierzadkim procederem. Polowania na ludzi w tym dzieci i kobiety w zapadłych wioskach przypominały średniowieczne pogromy. Zmuszano do kopania dołów za wsią, a następnie bito, kopano , siekierami, widłami, sztachetami mordowano i jeszcze prawie żywych zakopywano.Często na oczach własnych dzieci. Największym szczęściem ze strony ofiar było zastrzelenie, tyle że oprawcy mieli za mało broni. „
Tego nie da się zasłonić szlachetnością rodaków chroniących z narażeniem życia Żydów.
Dopiero po wojnie z lekkim opóźnieniem ( pogromy kielecki i inne)skończył się ten zbrodniczy proceder
Może w wielkiej ciszy i zadumie bez fanfaronad obchodzić powinniśmy tę rocznicę.
Z niezwykłym patosem, celebracją i potokiem patriotycznych słów obchodziliśmy rocznicę 1 IX 1939 roku napaści dwóch bandytów na Polskę. Od lat malujemy obraz bohaterskiej, niezłomnej, nieskazitelnej ojczyzny pożeranej przez bestie.Łza się w oku kręci. Ostatnio nawet Trumpa do tego płaczu chciano włączyć, ale się wykręcił.
Stworzony został niestety wielce fałszywy dwubiegunowy mitologiczny obraz historii. Z jednej strony okupant naprawdę straszny, okrutny, zbrodniczy , z drugiej niewinna, szlachetna, błogosławiona, bohaterska „Bog, honor , ojczyzna” ofiara broniąca się modlitwą i pieśnią.
Tymczasem po niemieckiej napaści na Polskę dla 12 % obywateli polskich wyrastał gdzieś z najczarniejszych pokładów antyludzkiej natury wróg nr 3 – fanatyczny,ciemny, straszny, upiorny, potwór - sąsiad zza między.
Gadzinowa propaganda nazistowska z premedytacją głosiła na okupowanej ziemi polskiej, że Żydzi to śmieci, parchy, pasożyty, szczury. Goebbels wiedział , że z łatwością trafi do antysemickiej duszy pielęgnowanej i gloryfikowanej od wieków Polaka – antyżydowskiego paranoika z żydowskim przecie rodowodem swojej religii. Natychmiast znaleźli się amatorzy łatwego „legalnego” zarobku. Wśród obywateli polskich żydowskiego pochodzenia zapanowała złowieszcza trwoga. Bardzo trudno było określić, co komu w „duszy” gra. Kto jest prawym, przyjaznym Polakiem, a kto jest draniem.
Zaczęto denuncjować Żydów. Apetyty jednak rosły. Przed donosami jeszcze był zyskowny szantaż, potem kradzieże w biały dzień, które właściwie były dzikim rabunkiem żydowskiego mienia, by ostatecznie przerodzić się w motywowaną ideologicznie ludobójczą zbrodnię, np. w znane już powszechnie Jedwabne. Tym bardziej haniebne, że działo się to nierzadko bez obecności i bezpośredniej zachęty okupanta
„Łapanie i mordowanie „szczurów” stało się nierzadkim procederem. Polowania na ludzi w tym dzieci i kobiety w zapadłych wioskach przypominały średniowieczne pogromy. Zmuszano do kopania dołów za wsią, a następnie bito, kopano , siekierami, widłami, sztachetami mordowano i jeszcze prawie żywych zakopywano.Często na oczach własnych dzieci. Największym szczęściem ze strony ofiar było zastrzelenie, tyle że oprawcy mieli za mało broni. „
Tego nie da się zasłonić szlachetnością rodaków chroniących z narażeniem życia Żydów.
Dopiero po wojnie z lekkim opóźnieniem ( pogromy kielecki i inne)skończył się ten zbrodniczy proceder
Może w wielkiej ciszy i zadumie bez fanfaronad obchodzić powinniśmy tę rocznicę.
